Daft Punk od zawsze kojarzył mi się z parkietową, taneczną muzyką o najwyższym smaku i wysublimowanym stylu. W brzmieniu tego zespołu usłyszeć można wiele elektroniki, ciekawą linię basu, intrygujące sample i charakterystyczne beaty. Ten francuski duet zrewolucjonizował elektronikę i muzykę taneczną i od zawsze był ponadczasowy i wyprzedzał swoją epokę. Wystarczy choćby dzisiaj posłuchać ich dawnej płyty "Homework", gdzie brzmienie jest nieanachroniczne i dostarcza dla ucha przyjemnych wrażeń i wciąż jest aktualne. W ich kolejnej płycie "Discovery" Panowie do muzyki dołączyli zmiksowane wokale, co nadało płycie smaku.
Przechodząc do recenzji "Random Access Memories"
Ta płyta jest inna od ich ostatniego albumu. Nie jest taka, "robotyczna" i czysto elektroniczna. W ich muzyce słychać "żywe" instrumenty, tj. gitary, perkusja, keyboardy. Nie jest to już czysta konstrukcja samplowa. Elektroniki jest tutaj zdecydowanie mniej, służy raczej jako umiarkowany i dodany odpowiednio dodatek ubogacający i dodający smaku płycie. W albumie można usłyszeć mieszankę stylów. Począwszy od dance rytmów, zbudowanych poprzez disco-funkowe gitary, basy i bębny. Słychać również fusion, jazz gdzieniegdzie. Wszystko jest spójnie, świetnie wyważone. Dafci odrzucają muzykę house na rzecz brzmienia synth-funku z lat 70, 80, disco, soft rocka. Warto zwrócić uwagę, na to, że na płytce znajdują się nie tylko żywe kawałki. Nie można zapomnieć o pięknych, spokojnych balladkach i melodiach np. The Game of Love czy Within. Utwór Giorgio by Moroder zawiera jakby część rozmowy i jest wyjaśnieniem tytułu płyty.
Podsumowując, albumu nie da się nie lubić.
Ocena generalna - 8/10
5 ulubionych utworów - Give Life Back To Music, Within, Lose Yourself to Dance, Get Lucky, Doin' It Right
A teraz próbka muzyczna i "Give Life Back To Music"
drugi kawałek "Within", żeby się przykro zrobiło:)
Z moich świeżych, muzycznych odkryć. Basowy, rasowy wymiatacz.
Jonas Hellborg
Wiem, że każdy kto chociaż trochę "liznął" muzyki jazzowej dobrze zna tę postać. Zawsze, nie wiedzieć czemu nie interesowałam się brzmieniem basu. Brzmienie to, denerwowało moje ucho i nie wchodziło. Słuchanie disco funku było i nadal jest dla mnie ciężkie. Ostatnio moje podejście do tego instrumentu diametralnie się zmieniło. A wszystko to za sprawą Hellborga.
Kim jest ów Jonas Hellborg? Jest on światowej sławy szwedzkim gitarzystą basowym.współpracującym z innymi świetnymi muzykami m.in.: Johnem McLaughlin, Ustadem Sultanem Khanem, Bucketheadem.
Jonas Hellborg nauczył się sam grać na basie kiedy miał 12 lat. Na początku, grał głównie heavy rock'a i bluesa. Swoje podejście do muzyki i gatunku zmienił jak tylko usłyszał album "The inner mounting flame", nagrany przez The Mahavishnu Orchestra. I wtedy nastąpiła wielka fascynacja kombinowaniem w muzyce. Hellborg studiował Jazz i muzykę klasyczną. Związał się z grupą muzyczną "Free Form Group" Na jego twórczość bardzo wpłynął John McLaughin. Hellborg badał i rozkładał na czynniki pierwsze twórczość Milesa Davis'a. Jonas świetnie poruszał się w czeluściach Jazz Rock'a. Tenże gatunek muzyczny eksplorował namiętnie grając w klubikach na południu Szwecji. Nie był za bardzo zadowolony ze współpracy z wieloma muzykami, dlatego też postanowił koncertować solo. Występować zaczął na jednych z najbardziej prestiżowych festiwali jazzowych, gdzie zapoznał się z najlepszymi muzykami. Stąd nawiązało się tyle udanych kolaboracji z tytanami jazzu.
Jeśli gatunkowo mielibyśmy zaklasyfikować gdzieś Hellborga, to na pewno byłby to fusion jazz.(Fusion, Jazz-Rock) "Fusion" czyli mieszanka funku pomieszanego z rytmami R&B, elektronicznymi efektami i elementami rock'a. Do tego, żeby nie bylo za łatwo występuje złożone metrum. Dodatkowo dodajemy do tego luźne improwizacje i pojawia się prawdziwa fuzja jazzowa.
Jak zwykle kilka majstersztyków muzycznych. Kawałki, które wybrałam to prawdziwa uczta dla ucha.
Pierwszy kawałek Hellborga z Mclauglinem (bardziej techniczny, ale cieszy)